Survivalowa przygoda

LATO MOCNYCH WRAŻEŃ W WALCACH

W ramach „Lata mocnych wrażeń” Gminny Ośrodek Kultury w Walcach przygotował dla dzieci i młodzieży z terenu gminy Walce „Akademię survivalu” – zajęcia ze sztuki radzenia sobie w trudnych warunkach. Zajęcia strzeleckie oraz survivalowo-sprawnościowe prowadził i koordynował kpt. rezerwy, snajper i spadochroniarz Robert Jacek, szkolony m.in. w słynnej jednostce GROM oraz w amerykańskich oddziałach Zielonych Beretów.

Pierwsze trzy spotkania survivalowe odbyły się na terenie Walec. Uczestniczyli w nich tak chłopcy, jak i dziewczęta, poznając między innymi jak można w sytuacjach ekstremalnych wykorzystać przedmioty codziennego użytku, ucząc się transportować rannego, ćwicząc strzelanie z wiatrówek czy poszukując skarbów ukrytych w ziemi za pomocą wykrywacza metalu. Było to przygotowanie do dwudniowego biwaku survivalowego, który ze względu na ulewne deszcze został przeniesiony z 24/25 na 29/30 lipca.

Biwakowa przygoda zaczęła się od przejażdżki zabytkową kolejką wąskotorową w Rudach i zwiedzania lokomotywowni z zabytkowymi maszynami. Pierwszym zadaniem w bazie – gospodarstwie agroturystycznym w Kuźni Raciborskiej – było przygotowanie drugiego śniadania przez wybrane osoby oraz stawianie namiotów w obozowisku. Jak się miało przy tym okazać, niektórzy świetnie sobie radzili z przygotowaniem kanapek, a inni musieli się tego dopiero uczyć. Podobnie było z rozstawianiem namiotów, co zaowocowało w nocy, kiedy trzeba było ewakuować pod wiatę mieszkańców niektórych namiotów zalanych podczas intensywnego opadu deszczu. Ale właśnie w ten sposób, na własnej skórze można się było przekonać, jak ważne jest dobre przygotowanie sobie spania.

Ze względu na spodziewane opady deszczu odpadł pomysł nocowania w lesie w szałasach, które młodzi ludzie wykonali samodzielnie. Cały ten trud wynagrodził chwilowy odpoczynek na kąpielisku. Ze względu na wysoki poziom wody i wartki nurt rzeki Rudki nie odbył się desant z mostu do łodzi, ale w zamian przyszło się zmierzyć z o wiele poważniejszym wyzwaniem. Z bronią w ręku, maskach przeciwgazowych na twarzach, czołgając się w trawie młodzi komandosi zdobywali twierdzę strzeżoną przez bezkompromisowego wartownika, który strzelał do atakujących (bronią hukową) i rzucał granaty (petardy). Wejście na wysoką, kilkumetrową ścianę twierdzy po drabince linowej dopełniało grozy sytuacji, ale wszyscy wykonali zadanie. Równolegle odbywały się zajęcia strzeleckie z broni pneumatycznej dla osób, które nie były aktualnie zajęte zdobywaniem twierdzy. Kosztowało to tyle wysiłku, że po powrocie do bazy starczyło już tylko sił na zebranie drewna na ognisko. Młodzi zalegli wokół ogniska czekając na pieczone kiełbaski.

Jednak młody organizm szybko się regeneruje, więc zasnąć zbyt wcześnie nikt nie chciał, z czym mieli problem wartownicy strzegący obozowiska, których zadaniem było między innymi zapewnienie ciszy nocnej. Nasilający się deszcz pod znakiem zapytania postawił kolejną atrakcję – alarm nocny i wymarsz w głąb „dżungli” na spotkanie z Duchem Lasu. Krótka przerwa w opadach została jednak należycie wykorzystana – młodzi obudzeni petardami, powiązani za rękę sznurem zanurzyli się w ciemnościach, gdzie każdy krzak stwarzał poczucie zagrożenia… I rzeczywiście, zza jednego z nich wyskoczył nagle jakiś krzyczący i pobrzękujący łańcuchami osobnik, wywołując powszechną panikę, ale i… reakcję obronną ze strony dwóch chłopaków, którzy chcieli skopać napastnika… Zaraz jednak wszyscy stanęli przed obliczem Ducha Lasu, którego mieli pocałować w kolanko i wypić wybuchową miksturę…

Nieprzespana noc i nieustający deszcz spowodowały, że trzeba było zmienić plan drugiego dnia biwaku. Po zwinięciu w strugach deszczu obozowiska młodzi spróbowali swoich sił w strzelaniu z broni palnej na strzelnicy w Solarni. Niektórzy, mimo, że dopiero po raz pierwszy mieli broń palną w ręku okazywali się prawdziwymi talentami strzeleckimi.

To czego uczyli się uczestnicy zajęć stacjonarnych w Walcach oraz biwaku w Kuźni Raciborskiej może wydawać się mało przydatne w codzienności, ale tylko pozornie, ponieważ survival to praktyczna nauka improwizowania w każdej sytuacji, a przede wszystkim atrakcyjny sposób spędzania czasu na świeżym powietrzu, w otoczeniu przyrody oraz kolegów i koleżanek, z którymi można nawiązać konstruktywne relacje podczas wspólnego przeżywania przygód. „Akademia survivalu” nie musi się zakończyć na wakacyjnych zajęciach – Gminny Ośrodek Kultury w Walcach jest otwarty na kontynuowanie idei wspólnego spędzania czasu w gronie rodziny i przyjaciół w ramach klubu survivalowo – turystycznego. Pierwsi chętni już się zgłosili…

Grzegorz Cebula
 

(11).jpeg   (38).jpeg (41).jpeg (66).jpeg
DSC_0020.jpeg DSC_0029.jpeg DSC_0038.jpeg DSC_0043.jpeg
DSC_0077.jpeg DSC_0091.jpeg DSC_0093.jpeg DSC_0170.jpeg
DSC_0167.jpeg DSC_0136.jpeg DSC_0196.jpeg